Świadectwo Sylwii z przyjęcia Naszego Credo

      Ponad rok temu podjęłam nasze Credo po raz pierwszy, dla mnie było ono odpowiedzią na „kołaczące” się w moim sercu pragnienie pogłębienia relacji z Panem Bogiem.  Dodatkową zachętą dla mnie było to, że część tych punktów już wypełniałam w codziennym życiu, tak jest zapewne i u Was.  Owoców tego czasu jest na pewno wiele,  a oto kilka z nich.
Rachunek Sumienia
Przed podjęciem Credo miałam trudność z wprowadzeniem do mojego życiu codziennego rachunku sumienia, ile razy obiecałam sobie, że  w końcu zacznę, tak gdzieś trudno było mi się do tego zabrać i efektów tej obietnicy nie było widać. Podjęcie Credo było dla mnie taką mobilizacją, że skoro powiedziałam Bogu „tak”, chcę żyć wg tych wskazówek to powinnam o to zawalczyć, a powiem wam, że było warto :-). Widzę, że codzienny rachunek sumienia pozwolił mi wejść w głębsza relację z Bogiem. Codzienne stawanie przed Nim z całym przeżytym dniem nie tylko zbliża mnie do Niego, ale również uczy mnie wierności Panu Bogu, a zatem pokazywaniem Mu, że Go kocham . Wiem, że mojemu rachunkowi sumienia wiele brakuje do doskonałości (robiony w pospiechu, czy już pawie przez sen), ale to nie o to też chodzi, liczy się pragnienie spotkania z Panem Bogiem. To codzienne spotkanie pozwała mi dużo więcej dostrzec: jak Pan Bóg działa w moim życiu, o ile rzeczy zatroszczył się danego dnia, ale także gdzie ja nie „poszłam” za Nim, gdzie wygrał mój egoizm. Jest to dla mnie czas „stawania” w prawdzie z pomocą Ducha Świętego, aby następnego dnia móc na nowo być uczniem Chrystusa bogatszym o przeżyty dzień i podążać za Nim.
Dziesięcina
Pamiętam moje pierwsze spotkanie z tym określeniem wydawało mi się to wtedy jakimś dziwnym wymysłem. Po roku mogę Wam powiedzieć, że bardzo wiele mnie nauczyła ta forma okazywania miłości. Przede wszystkim uczy minie ufności Panu Bogu, że On się o mnie zatroszczy oraz  jest lekarstwem na mój egoizm i myślenie tylko o sobie. I tak faktycznie jest, dzieląc się z innymi otrzymuje jeszcze więcej, to szczera prawda, że więcej jest radości z dawania niż brania, a po drugie widzę jak Pan Bóg się o mnie troszczy, bo naprawdę nie dostrzegłam, żeby mi czegoś zabrakło:-)
Modlitwa za Kościół
Było to dla mnie zaproszenie do włączenia się w modlitwę za wspólnotę do której sama należę . Wcześniej nie podejmowałam takiej modlitwy, a teraz przynosi mi radość to, że mogę dorzucić małą cegiełkę w postaci modlitwy w budowani dobra wspólnoty Kościoła.
Jeżeli masz pragnienie podjęcia Credo, ale jeszcze się zastanawiasz czy dasz radę, czy to dla Ciebie, to ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że warto wejść z Panem Bogiem w  to przymierzę, z Nim tylko się zyskuję :-).
Z Bogiem
Sylwia

Mogą Cię również zainteresować: