Świadectwo Sylwii o rekolekcjach REO

Udział w rekolekcjach REO był dla mnie odpowiedzią Pana na moje wołanie i jednocześnie pierwszym krokiem do nawrócenia. Ten “krzyk” w głębi duszy był prośbą do Boga, aby zmienił moje życie, którego miałam dość, bo nie układało się po mojej myśli, i które uważałam za nic niewarte. To upomnienie się mojej duszy można powiedzieć, że też był niejako powodowane świadectwem usłyszanym w kościele Św. Anny w Warszawie, mówiła je jedna z polskich aktorek. W tym świadectwie poruszyła mnie niesamowita radość, która biła z niej oraz to jak mówiła o Jezusie, jak Go kocha i jak Jezus ją kocha. W pewnym momencie z jej strony padło pytanie „kto kocha Jezusa niech podniesie rękę”, wtedy we mnie zapadła konsternacja. W głębi mnie odezwał się głos ja kocham Jezusa ale, właśnie pojawiło się „ale”. Zapragnęłam tak jak ta aktorka z taką radością i szczerością kochać Pana. We mnie „rozległo” się wołanie „Panie ja mam dość takiego życia, zrób coś z tym, ja już nie chce tak żyć”. Pan odpowiedział w krótkim czasie po tym wydarzeniu zaproszeniem na rekolekcje REO, które dla dodatkowej zachęty były blisko mojej pracy, więc to zmobilizowało mnie, żeby pójść na pierwsze spotkanie, jak mi się nie spodoba to zrezygnuję, takie były moje założenia. Jednak Pan okazał mi Swoją Łaskę pomimo tego, że odbywała się we mnie walka, żeby iść na kolejne spotkania (wiele razy ogarniało mnie zniechęcenie, odzywał się głos „po co będziesz tam szła, daj sobie spokój”) to dzięki Panu udało mi się wytrwać do końca. Patrząc po roku czasu jakie owoce w moim życiu przyniosły te rekolekcje, to były one dla mnie przemianą spojrzenia na Boga, który nie jest gdzieś tam w chmurach siedzącym władcą czy surowym sędzią, którego ja i moje życie nie interesują. Pan stał się dla mnie miłującym Tatą, moim najlepszym przyjacielem, który ciągle pragnie być ze mną w tym co się u mnie dzieje, który pragnie, abym Mu o wszystkim mówiła i nigdy nie ma tego dość :-). Te rekolekcje zrodziły we mnie wytrwałość w modlitwie, ale nie takiej „odklepanej” rano, wieczorem, odznaczonej jako kolejny punkt dnia, ale modlitwy serca, prawdziwej rozmowy z najlepszym przyjacielem. Kolejnym owocem jest codzienne pragnienie w moim sercu sięganie do Słowa Bożego, czego wcześniej nie było w moim życiu. Każdego dnia pragnę zanurzyć się w Słowie Pana, dzień bez Słowa Bożego jest jakiś nie taki, jakby czegoś w nim zabrakło. Te rekolekcje również otworzyły mnie na Ducha Świętego, kiedyś wiedziałam że jest Duch Święty jako Trzecia Osoba Boska i na tym moje poznanie się kończyło. Dziś odczuwam bliskość Ducha Świętego, Jego tchnienia, jest dla mnie namacalnym uobecnieniem Bożej obecności, wsparciem w moich słabościach i ułomnościach. Podsumowując, rekolekcje REO były dla mnie niesamowitą przygodą z Panem Bogiem obfitą w niezwykłe doświadczenia i niespodzianki, która trwa do dziś. 🙂
Chwała Panu.
Sylwia

Mogą Cię również zainteresować: